Czas nieuwagi
albo czy jesteś w stanie doczytać ten tekst do końca
1. Badacze twierdzą, że przeciętny człowiek jest dziś zdolny do utrzymania uwagi i skupienia na temacie przez 8 sekund. Podobno złota rybka wytrzymuje sekundę dłużej.
Oznacza to, że prawdopodobnie w tym właśnie momencie tracę znaczną część czytelników – zwłaszcza tych, którzy próbowali czytać mnie na smartfonie. Większość takich osób już zdekoncentrowała się i zamknęła okno z newsletterem.
Mógłbym oczywiście próbować ich zatrzymać. Są na to sztuczki opracowane przez profesjonalistów.
Krótkie akapity. Dużo nagłówków. Punkty i listy. Pogrubione fragmenty (najlepiej z kontrowersyjną tezą albo ciekawostką). Angażujący język. Otwarte pętle. Zmienny rytm zdań. Emocje. Obrazy. Brak strony biernej w tekście.
Prawdopodobnie i tak bym przegrał tę bitwę o uwagę, ale przynajmniej po walce.
Ale – szczerze mówiąc – nie chce mi się.
Niektórzy tak robią, ale ja sądzę, że czytelnik też powinien się postarać i jeśli wie, że ma problem z koncentracją, to np. uruchomić w smartfonie tryb samolotowy. Albo przynajmniej wyłączyć powiadomienia. Albo wydrukować sobie tekst. Zresztą nie każdy musi być czytelnikiem.
2. Dobra wiadomość: ci z Państwa, którzy dotarli aż tutaj (około 30 sekund lektury), i tak są lepsi niż zdecydowana większość.
Gorsza wiadomość: zapewne ma to związek z Państwa coraz bardziej zaawansowanym wiekiem, bo badania wskazują, że starsi – np. pokolenie X – potrafią wytrzymać w skupieniu dłużej niż młodsi.
Ale i tak problem jest powszechny. Siedzimy z kolegą (50 l.) w kawiarni, rozmawiamy, gdy nagle z kieszeni jego kurtki dobiega dźwięk przychodzącej wiadomości. Kolega momentalnie traci wątek i sięga po smartfon, żeby sprawdzić, o co chodzi. Jedyny pozytyw: przynajmniej przeprasza. On jeszcze rozumie, że robi coś złego. Młodsi nie widzą w tym żadnego problemu.
3. Znajomi nauczyciele twierdzą, że praktycznie niemożliwe jest utrzymanie uwagi uczniów przez 45 minut lekcji, co czyni edukację szkolną w jej obecnym stanie całkowicie bezsensowną.
A potem będzie tylko gorzej. Przebodźcowani sygnałami z social mediów, scrollujący ekranik w poszukiwaniu szybkich nagród i dopaminowych kopów, przyzwyczajani do kilkusekundowych rolek i tiktoków, uprawiający nieustanny multitasking – tracimy umiejętność wysłuchania płyty w całości, spokojnego obejrzenia pełnometrażowego filmu, przeczytania rozdziału książki, skupienia się na jednej rzeczy, która trwałaby dłużej niż internetowa bzdurka.
Wszystko to czyni kulturę zasadniczo niepotrzebną, ale mniejsza z kulturą – przecież nawet tak ważna w kapitalizmie praca cierpi na naszej niezdolności do skupienia. Ktoś wyliczył, ile traci gospodarka na tym, że pracownicy ciągle się dekoncentrują. To były duże kwoty.
4. Długofalowe skutki będą jednak znacznie poważniejsze. Na poziomie indywidualnym: płytsze przetwarzanie informacji, problemy z pamięcią, emocjonalna niestabilność. Na poziomie społecznym – podatność na dezinformację i głupienie. Skoro nie potrafimy utrzymać uwagi na dłuższym tekście, będziemy jeszcze mniej rozumieć z otaczającego nas świata. A potem np. głosować w wyborach na podstawie tweetów i memów.
Chciwe korporacje dla zysku robią nam wodę z mózgów, a rządy – jedyne, które mogłyby te procesy zahamować – nie podejmują żadnych działań, choć przecież doskonale widzą, co się dzieje. Ale kontrolowanie tłumów tweetami i memami też jest wygodne.
5. W skali globalnej – nie widzę szans na happy end. Indywidualnie – są oczywiście rozmaite ćwiczenia i triki. Wyłączyć, wynieść do innego pokoju lub przynajmniej wyciszyć smartfon, gdy czytamy książkę albo oglądamy film. Stosować technikę pomodoro (25 minut skupienia na zadaniu, 5 minut przerwy, powtórzyć). Praktykować mindfulness. Więcej spać.
Od siebie mogę dołożyć jeszcze jeden dobrą radę: pisać. Sekretny dziennik, publicznego bloga, powieść… Cokolwiek. Byle bez rozpraszaczy i zerkania na Facebooka w drugim okienku przeglądarki (dla tych, którzy mogą mieć z tym problemy, przygotowałem notkę pt. Jak się skupić na pisaniu).
Prywatna bitwa o odzyskanie uwagi jest do wygrania. Ten tekst powstał w trakcie godzinnej sesji i z całego serca polecam tę metodę trenowania koncentracji.
Jeden problem: ci z Państwa, którzy mogą potrzebować takich porad, prawdopodobnie nie dotarli w lekturze aż tutaj.
Przydatny artykuł? Możesz odwdzięczyć się kawą. Pamiętaj, że listy do internetu ukazują się tylko dzięki wsparciu społeczności – newsletter piszę nocami, gdy powstaną teksty, które muszę pisać dla pieniędzy, więc bez kawy nie dam rady.
Korzystając z okazji, dziękuję wakacyjnym mecenasom listów: Andrzej, Anna, Dariusz, Emilian, Hubert, Jan, Łukasz, Maciej, Marek, Mariusz, Michał, Przemysław oraz darczyńcy, którzy skrywają swoją tożsamość pod pseudonimami – kłaniam się w pas, bez Państwa pomocy ten projekt by się nie wydarzył!
Do przeczytania
Z okazji pierwszego dzwonka w serwisie Eurogamer.pl zastanawiam się, czemu tak mało gier wideo wybiera szkołę jako miejsce akcji. Pisząc ten tekst, na wiele godzin wróciłem do spectrumowego Skool Daze, co i Państwu serdecznie polecam.
Zaproszenia do wyjścia z domu
Już w najbliższy weekend (6-7 września) zaprzyjaźniony kwartalnik “CD-Action” organizuje w łódzkiej Atlas Arenie CD-Action EXPO – wspaniale zapowiadające się wydarzenie dla fanów gier wideo i popkultury. Szczegółowy wykaz spotkań i atrakcji znaleźć można na stronie WWW imprezy.
Ciekawostka: równie interesująco zapowiadają się sobotnie Extreme Party organizowane w Warszawie przez także zaprzyjaźniony miesięcznik “PSX Extreme” (bilety, informacje) oraz weekendowa RetroSfera w Brzegu (czyli prawdopodobnie największy festiwal retrogamingowy w tej części wszechświata; szczegóły tutaj).
Internet wart kliknięcia
Kol. Emil Oppeln-Bronikowski w blogowej notce słusznie zatytułowanej Niech gra muzyka przedstawia bogatą ofertę internetowej rozgłośni afiliowanej przy muzeum komputerów i konsol WgraSię. Zalecam nastrojenie przeglądarek na stosowną falę.
Na zdjęciu powyżej: mój letni gabinet, który ma tę zaletę, że nie czuję w nim pokusy, by sięgać po smartfon. Jest też niestety wada: umiarkowana, delikatnie mówiąc, pokusa, by używać klawiatury. Niemniej pełne wyrzutów spojrzenia mojej widocznej w tle asystentki Jodie sprawiają, że trochę jednak piszę, a prace nad książkami i artykułami posuwają się do przodu. Szczegóły wkrótce.
A następny newsletter trafi do miłych subskrybentów już za dwa tygodnie. Jeśli nie chcesz go przegapić, zostaw swój adres e-mail w okienku poniżej (to jest darmowe i zawsze można się wypisać). Do przeczytania!




Doczytałam :) Wpisujecie miasta ;)
Przeczytałam z ciekawości czy doczytam do końca :) okazuje się że koncentrację można wytrenować i naprawdę warto. Tylko trzeba właśnie przeciwstawić się kulturze wiecznej dostępności i FOMO. Wiem że mój mózg jest jak stary komputer, łatwo się zawiesza i z tym nie wygram. Mogę to tylko uszanować i nie zawieszać go nadmiarem :)