Gratuluję doczytania notki, aczkolwiek ta deklaracja może budzić wątpliwości, jako że na końcu wzmiankowanego tekstu jednak jest informacja o festiwalu Retrosfera ;).
Uprawiam zaawansowany multitasking, ale jestem na tyle stara, że skupiam się na głównym wątku bez problemu. ;) I myślę sobie, że to całe larum dotyczy większej części ludzkości, rzecz jasna, tej mniej .. aktywnej twórczo, innowacyjnie. Mniejsza cześć, zawsze była częścią mniejszą i kreowała, ulepszała świat, zmieniała obyczaje bez względu na okoliczności. W każdej epoce. My, współcześni uważam, że te proporcje powinny się zmienić, bo każdy ma dostęp do wiedzy? Cóż ... to się zmienia bardzo, bardzo, bardzo wolno. Jeżeli w ogóle. Nie ma co bić piany - dążmy zatem do naszej zmiany. ;)
Przeczytałam z ciekawości czy doczytam do końca :) okazuje się że koncentrację można wytrenować i naprawdę warto. Tylko trzeba właśnie przeciwstawić się kulturze wiecznej dostępności i FOMO. Wiem że mój mózg jest jak stary komputer, łatwo się zawiesza i z tym nie wygram. Mogę to tylko uszanować i nie zawieszać go nadmiarem :)
Czasem pojawia mi się taki obraz: jestem na „wakacjach pod gruszą”, czyli ojciec z bratem wyciągnęli nas pod namiot do lasu na niekończące się tygodnie, siedzę pod drzewem i czytam prasę komputerową. Prawdopodobnie po raz kolejny czytam recenzję Atari Portfolio i imaginuję sobie jakby było fantastycznie mieć taki komputer w kieszeni.
Mógłbym cały czas klikać w komputer, nawet tu, pod drzewem, zamiast czytać.
I gdybym zdobył taki, co było oczywiście niemożliwe, to siedziałbym z ryjem w nim non-stop. A pomyśl o ile mniej ciekawy jest ciekłokrystaliczny XT z nieforemną rozdzielczością, niepodłączony do globalnej sieci informacyjnej!
Dlatego nie winię szczyli, mają zero szans. Myśmy im to zrobili, temi rencami.
Najwyraźniej stary jestem i książki czytałem, skoro dałem radę :)
Jedna mała uwaga, może się komuś przyda: pomodoro może nie działać. I może mieć to związek z ADHD, które (podobnie jak np. spektrum autyzmu) nadal jest zapewne nieco niedoszacowane/niedodiagnozowane, zwłaszcza w starszym pokoleniu. Pomodoro zakłada, że możesz na trzy-cztery się skupić. No cóż... w ADHD to tak nie działa. Nie o to chodzi, że silnie objawiające się ADHD w ogóle utrudnia jakiekolwiek skupienie, ale o to, że to skupienie jest możliwe, ale nie w każdym momencie, albo akurat nie na tej rzeczy, którą powinniśmy akurat robić. Albo kosztuje ogromnie dużo wysiłku.
W pełni się zgadzam, także z podejrzeniem o tym, że ADHD może być niezdiagnozowane u wielu osób, aczkolwiek niezależnie, jak to liczyć, nadal byłaby to wyraźna mniejszość (dla której istotnie opisane w tekście metody koncentracji pozostaną nieskuteczne), zaś problem jest przecież powszechny i ma, jak podejrzewam, zupełnie inne źródła.
Mam realną diagnozę ADHD, ale dałem radę doczytać do końca. Może to dlatego że w młodości czytałem bardzi dużo książek :)
A w notce zabrakło informacji że 5-7 września odbędzie się w Brzegu festiwal Retrosfera.
Byłem i było wspaniale, zapraszam za rok :)
Gratuluję doczytania notki, aczkolwiek ta deklaracja może budzić wątpliwości, jako że na końcu wzmiankowanego tekstu jednak jest informacja o festiwalu Retrosfera ;).
A to musiałem jakimś cudem to przegapić, ale naprawdę czytałem :) Do zobaczenia w Łodzi :)
Uprawiam zaawansowany multitasking, ale jestem na tyle stara, że skupiam się na głównym wątku bez problemu. ;) I myślę sobie, że to całe larum dotyczy większej części ludzkości, rzecz jasna, tej mniej .. aktywnej twórczo, innowacyjnie. Mniejsza cześć, zawsze była częścią mniejszą i kreowała, ulepszała świat, zmieniała obyczaje bez względu na okoliczności. W każdej epoce. My, współcześni uważam, że te proporcje powinny się zmienić, bo każdy ma dostęp do wiedzy? Cóż ... to się zmienia bardzo, bardzo, bardzo wolno. Jeżeli w ogóle. Nie ma co bić piany - dążmy zatem do naszej zmiany. ;)
Doczytane, polubione, zasubowane.
Przeczytałam z ciekawości czy doczytam do końca :) okazuje się że koncentrację można wytrenować i naprawdę warto. Tylko trzeba właśnie przeciwstawić się kulturze wiecznej dostępności i FOMO. Wiem że mój mózg jest jak stary komputer, łatwo się zawiesza i z tym nie wygram. Mogę to tylko uszanować i nie zawieszać go nadmiarem :)
(Wow, promka! Dzięki!)
Czasem pojawia mi się taki obraz: jestem na „wakacjach pod gruszą”, czyli ojciec z bratem wyciągnęli nas pod namiot do lasu na niekończące się tygodnie, siedzę pod drzewem i czytam prasę komputerową. Prawdopodobnie po raz kolejny czytam recenzję Atari Portfolio i imaginuję sobie jakby było fantastycznie mieć taki komputer w kieszeni.
Mógłbym cały czas klikać w komputer, nawet tu, pod drzewem, zamiast czytać.
I gdybym zdobył taki, co było oczywiście niemożliwe, to siedziałbym z ryjem w nim non-stop. A pomyśl o ile mniej ciekawy jest ciekłokrystaliczny XT z nieforemną rozdzielczością, niepodłączony do globalnej sieci informacyjnej!
Dlatego nie winię szczyli, mają zero szans. Myśmy im to zrobili, temi rencami.
Niestety, racja. W analogicznych okolicznościach przyrody czytałem (wielokrotnie) ten sam artykuł o Portfolio, o którym piszesz.
Najwyraźniej stary jestem i książki czytałem, skoro dałem radę :)
Jedna mała uwaga, może się komuś przyda: pomodoro może nie działać. I może mieć to związek z ADHD, które (podobnie jak np. spektrum autyzmu) nadal jest zapewne nieco niedoszacowane/niedodiagnozowane, zwłaszcza w starszym pokoleniu. Pomodoro zakłada, że możesz na trzy-cztery się skupić. No cóż... w ADHD to tak nie działa. Nie o to chodzi, że silnie objawiające się ADHD w ogóle utrudnia jakiekolwiek skupienie, ale o to, że to skupienie jest możliwe, ale nie w każdym momencie, albo akurat nie na tej rzeczy, którą powinniśmy akurat robić. Albo kosztuje ogromnie dużo wysiłku.
W pełni się zgadzam, także z podejrzeniem o tym, że ADHD może być niezdiagnozowane u wielu osób, aczkolwiek niezależnie, jak to liczyć, nadal byłaby to wyraźna mniejszość (dla której istotnie opisane w tekście metody koncentracji pozostaną nieskuteczne), zaś problem jest przecież powszechny i ma, jak podejrzewam, zupełnie inne źródła.
Doczytałam :) Wpisujecie miasta ;)
Kraków, nigdy nie czytam na bieżąco, nawet miesiąc po wysłaniu ale zawsze od deski do deski :))
Hmmm... Nie wiem, jak interpretować fakt, że nikt więcej się już nie wpisał :).
Jeszcze czytają ;)