Mniej, więcej
Ostatni w tym roku list do internetu napisałem o sobie.
To był rok, w którym udało mi się mniej, ale też mniej robiłem, więc w sumie jest to jakoś sprawiedliwe. W następnym planuję robić nieco więcej.
1. Udało mi się opublikować wydanie zbiorcze komiksów Gry z komiksem, do których pisałem scenariusze (rysował Tomasz Kleszcz), a które przez lata funkcjonowały tylko w formie zeszytowej.
Integral zawiera wszystkie dotychczasowe historie oraz jedną premierową, w której zdradzamy warsztat pracy twórców komiksowych i relacjonujemy brawurową ucieczkę przed funkcjonariuszami wydziału praw autorskich pewnej znanej firmy gamedevowej. Wyszło chyba fajnie, do tego komiks mógłby być – jak sądzę: interesującym – głosem w dyskusji o tym, jak odświeżyć metody opowiadania o historii gier wideo…
… ale nawet nie mogę go Państwu polecić, bo wydawca nie prowadzi ani dystrybucji, ani promocji i chyba w ogóle przestał działać. No cóż. Było, minęło, kto zdążył kupić, ten ma, a ja obracam w głowie pomysł na pełnowymiarowy album z tego uniwersum, więc pewnie będzie okazja, żeby jeszcze wrócić do tematu.
2. Udało mi się także opublikować kilkanaście artykułów w prasie – wszelako żaden nie wywołał mocniejszego bicia serca ani u mnie, ani prawdopodobnie u czytelników, a brak satysfakcji, również finansowej, z tej działalności skłania mnie ku noworocznemu postanowieniu, by pisać inaczej i gdzieś indziej. Szczegóły wkrótce.
3. Tymczasem np. ten newsletter rozwija się ślicznie. 41 wydań w tym roku, każde czytane przez co najmniej 600 osób (a niektóre i przez ponad 1000). Są komentarze i lajki, a kilkunastu mecenasów (ich lubię najbardziej) regularnie wspomaga mój fundusz kawowy (dziękuję!). Fajnie, zamierzam kontynuować tę przygodę, mimo że pewnie w nieco skromniejszym wymiarze.
Ciekawostka: najpopularniejszy list w 2025 roku to ten przebiegle zatytułowany Skąd brać czytelników, choć w tekście przyznaję, że nie mam pojęcia.
4. Przez cały rok pisałem także dwie książki, ale w końcu ich nie napisałem. Trochę mi się po drodze rozsypała koncepcja tych tekstów, trochę robotę utrudniały kłopoty ze zdrowiem i inne zobowiązania, kolejne deadline’y ustalane z samym sobą mijały, co powodowało złość i frustrację, ale potem przyszło olśnienie: przecież nie ma żadnych deadline’ów poza tymi w mojej głowie! Ot, zalety pisania bez wziętej zaliczki od wydawcy. Do książek wrócę, gdy znajdę na to czas i będę wiedział, jak je skończyć.
Za to zacząłem pisać inną książkę i ta już jest na termin, więc proszę spodziewać się premiery jesienią 2026.
5. Nie mając siły, by pisać własne teksty, trochę też redagowałem takie, które pisali inni autorzy, co jest drogą przez mękę, ale powinno zaowocować jeszcze jedną interesującą książką oraz równie ciekawym czasopismem. O tym będę mógł poinformować, gdy stosowne newsy odpalą już wydawcy. Czyli, mam nadzieję, wkrótce.
6. Ponadto współtworzyłem interaktywną wystawę o historii komputerów Macintosh, współorganizowałem festiwale BIT BOAT i MFKiG oraz zjeździłem kawałek Polski, występując publicznie i prowadząc spotkania z ciekawymi ludźmi, czyli robiłem wszystko to, w czym jestem niezły, a czego nie musiałbym robić, gdybym był wystarczająco dobry w zarabianiu na życie pisaniem.
A ponieważ nic nie wskazuje na to, by moje związane ze słowem pisanym zarobki miały istotnie wzrosnąć, proszę spodziewać się ode mnie kolejnych wystaw, festiwali i pogadanek. Życie.
7. Z rzeczy naprawdę przyjemnych: wysokie góry i odludne pustynie, gdzie dużo chodziłem, patrzyłem i myślałem – głównie o tym, żeby jak najszybciej tam wrócić. Czego, gdybym mógł spełnić choć jedno życzenie na ten nadchodzący 2026, życzyłbym sobie najbardziej.
Spełnienia przynajmniej jednego życzenia w przyszłym roku życzę również Państwu.
Trzymajmy się!
Następny list do internetu wyślę w pierwszy piątek 2026 roku.
Osobom z nadmiarem wolnego czasu na lekturę polecam archiwa newslettera, a tym dysponującym nadmiarowymi środkami finansowymi mój fundusz kawowy (raz jeszcze dziękując za każdy datek).



Mam nadzieję, że mimo wszystko więcej o grach i kulturze będziesz pisał, a mniej narzekał, bo dobrej publicystyki growej i szerzej - kulturowej nigdy nie za wiele, a narzekań i konstatacjali jak to źle jest i że będzie jeszcze gorzej nie brakuje. Dzięki za ten rok i trzymam kciuki za Twoje plany.
Ad 2: Lubię Twoje teksty w CDA, należą do najmocniejszych punktów każdego wydania. Szkoda będzie, jeśli zrezygnujesz ze współpracy z nimi. No ale jeśli nie skleja Ci się to finansowo – rozumiem w pełni.